Biorę za to odpowiedzialność

Kiedy wypowiadasz jakieś słowa i dokonujesz pewnych czynów, powinieneś potrafić wziąć za nie odpowiedzialność. Zwłaszcza, gdy Twoje słowa trafiają do innych, którym mogą zrobić krzywdę. Dlatego dziś biorę odpowiedzialność za to co napisałam ponad rok temu w tekście: Nie szukaj winy.


Kiedy pisałam ten tekst moje doświadczenia życiowe były nieco inne.  I choć nadal wierzę w dobre intencje ludzi, to dziś już wiem, że niestety nie zawsze tak bywa.

Kiedy na mojej drodze pojawiła się osoba, która od pierwszego dnia tonęła w kłamstwach, która oszukała i zraniła mnie (i nie tylko mnie) kilkakrotnie, która nie miała nawet odwagi spojrzeć mi w oczy po tym wszystkim i powiedzieć: żałuję, przepraszam, wtedy zrozumiałam, że życie czasem ma odcienie czerni i bieli i nie warto szukać w nim na siłę szarości.

I dopiero wtedy zrozumiałam, że tamtym tekstem mogłam zranić kogoś, kto wziął sobie moje słowa do serca, bo może któryś z moich czytelników, zamiast wyrzucić toksyczną osobę ze swojego życia, zamiast przerobić sobie negatywne emocje i zapisać te szczęśliwe chwile w pamięci, doszukuje się w sobie części winy i tego co mógł zrobić lepiej.

Wiesz, ja też mogłam szukać winy w sobie, bo mogłam się podporządkować, zapomnieć kim jestem i być taką jaką on chce widzieć, mogłam stosować sztuczki i manipulacje. Ba! Mogłam nawet doprowadzić do sytuacji, że związalibyśmy się na całe życie. Tylko czy to wszystko było tego warte?

Czy to, że nie zrobiłam tego, co opisałam w akapicie wyżej, jest moją winą? Czy można  być winnym wierze w swoje ideały, winnym miłości, winnym okazanemu zaufaniu, dobroci, wybaczeniu? A może winnym braku manipulacji, uczciwości i swoim staraniom?

Zrozumienie, że są sytuację, w których ktoś wykorzystał Twoje zaufanie i całą Twoja dobroć, jest bolesne. Zwłaszcza, jeśli nie jesteś winien niczemu, bo nie jesteś bezmyślną kukiełką, która ma się wpisać w czyjeś oczekiwania. Oczywiście druga osoba ma prawo oczekiwać, jednak nie ma prawa zmieniać Cię na siłę.

Dlatego nadal wierzę, że w większości przypadków wina leży po obu stronach, ale wiem także, że w swoim życiu możesz trafić na tak zepsutą osobę, że celowo i być może z przyjemnością zrani Cię tak mocno, jak tylko się da.

Wtedy pamiętaj, że w tym szaleństwie nie ma nawet ziarenka Twojej winy.

Miło Cię widzieć. Rozgość się!

  • Przyznaję Ci całkowitą rację. Ja była, a raczej jestem w podobnej sytuacji że wina skrzętnie była zrzucona na mnie tak aby inni oczyścili swoje sumienie pomimo ich ewidentnej i 100% winy. Mam wrażenie, że ludzie uwielbiają wykorzystywać czyjeś zdanie, nastawienie i sposób bycia do załatwiania swoich celów i zrzucania winy na innych.

    U mnie niestety sytuacja jest dość skomplikowana, bo wszystko dzieje się przez pryzmat związku, który stał się polem manewru dla osób trzecich.

    Zadziwia mnie fakt, że przez jedną, mało inteligentną osobą (bez wykształcenia i perspektyw na życie) posypała się taka lawina nastawienia innych ludzi do mnie.

    Ale cóż life is brutal a my podnosimy głowę i hej do przodu ! 😉