Czy łatwo jest wybaczać?

Każdy z nas ma jakąś wizję na bycie najlepszą wersją siebie, każdy ma jakiś plan na własny rozwój. Ja, dość dawno, założyłam sobie, że chcę żyć po swojemu, tak, aby nie ranić innych i staram się tego trzymać. Chcę spełniać marzenia, ale wiedząc, że moi rodzice będą się martwić lub odradzać mi podjęcie działania, często informuję ich po fakcie, co oszczędza im sporo nerwów. Przykładowo, gdy jechałam do Paryża, niedlugo po zamachach we Francji, wiedzieli, że wyjeżdżam do Wrocławia. Wracając tuż po przekroczeniu granicy Polski wyjawiłam im prawdę i poprosiłam o wybaczenie. Dzięki moim rodzicom umiejętność wybaczania w pewnym stopniu wyniosłam z domu.

Ale to nie jedyny powód. Nie chcę pielęgnować w sobie negatywnych emocji, nie chcę być nieufna wobec innych i nie chcę żeby moje doświadczenia życiowe miały negatywny wpływ na moje przyszłe relacje. Podczas ostatniej rozmowy Daniel chciał mi wmówić, że moje myślenie jest naiwne. Być może, ale wolę być naiwna jeśli dzięki temu mam uczciwie traktować ludzi.

Co chcę przez to powiedzieć? Że nie czułam się potraktowana w porządku, kiedy facet zaczynając rozmowę, stwierdził, że jestem wydmuszką, bo piękne kobiety są głupie, a ja mu się podobam. I nigdy nie czułabym się w porządku podejrzewając kogoś o zdradę, tylko dlatego, że zostałam wcześniej zdradzona. Błędne byłoby też założenie, że nie będę się wiązać, bo skoro 100% moich związków się rozpadło to statystycznie nie mam szans na udany związek. Wszystkie te założenia są błędne i mogą być krzywdzące, jednak aby bez strachu podejść do nowych relacji, bardzo potrzebujemy rozliczenia z przeszłością i wybaczenia wszelkich krzywd.

Wiele osób z mojego otoczenia, którym wspominam o wybaczeniu swoim rodzicom, rodzeństwu, byłym partnerom, przyjaciołom itp., wzdryga się i reaguje agresją Przecież on/ona zrobił/a mi coś strasznego. Nie naciskam wtedy. Widzę, że jeszcze nie dojrzeli do pojmowania wybaczenia w ten sposób, w jaki ja je widzę i nie ma nic w tym złego, bo wybaczać nie da się na siłę.

Wybaczanie dla mnie to pogodzenie się z tym co się wydarzyło, przyjęcie tego doświadczenia i wywołanie w sobie reakcji, które spowodują, że te historie wpłyną pozytywnie na moje życie. Np. ostatnie wydarzenia w moim życiu miłosnym, pozwoliły mi zamknąć pewien rozdział jeszcze z czasów studiów, bo wcześniej nie do końca radziłam sobie z wybaczeniem osobie, która po 10 latach znajomości, okazała się być kimś zupełnie innym. Teraz wszystkie kawałki zaczęły pasować do siebie, puzzle ułożyły się w mojej głowie, a ja nie pielęgnuję w sobie poczucia winy pod tytułem jak mogłam mu zaufać?

Od tamtego czasu minęło kilka lat, a ja potrafiłam wyzbyć się negatywnych emocji dopiero w zeszłym miesiącu. Być może wydaje się dziwne, że namawiałam wszystkich do wybaczania, a sama nie potrafiłam sobie z tym poradzić. Brzmi jak niezła hipokryzja. Ale dałam sobie na to przyzwolenie, bo wybaczanie nie jest moim obowiązkiem, bo nie chcę, żeby stało się przymusem, bo nie da się wybaczyć na siłę, pewne rzeczy i emocje trzeba po prostu przeżyć, przeboleć i zdobyć dodatkowe doświadczenie, które pomoże nam pogodzić się z przeszłością.

Wybaczanie nie może być jednak głupie i dla mnie nigdy nie równa się zapomnieniu. To, że wybaczyłam w życiu wiele wyrządzonych mi krzywd, to, że życzę osobom, które mi je wyrządziły dobrze, to, że część relacji przetrwała, nie znaczy, że relacje te są niezmienne. Przykładowo, to że pogodziłam się z tym, że facet mnie zdradził, że potrafię spokojnie z nim rozmawiać, na myśl o nim nie przelatują przez moją głowę chęć zemsty i negatywne emocje, nie oznacza, że dostanie kolejną szansę i przyzwolenie, aby zrobił to ponownie. Ania użyła kiedyś na swoim Instastory magicznego zdania, którego wydźwięk zapadł mi w pamięć, brzmiało mniej więcej tak: każdy zasługuje na drugą szansę, jednak nie zawsze przy tej samej osobie. I ja się z tym zgadzam, w 100%.

Wybaczać nie da się na siłę, nie można ustalić sobie ostatecznego terminu, w którym wszystko wybaczamy. Przedwczesne wybaczenie może oznaczać, że będziemy zagłuszać swoje prawdziwe emocje, a to nigdy nie będzie dla nas dobre. Wybaczanie jest procesem długotrwałym, wymagającym dojrzałości i pogodzenia się z przeszłością.

Wracając do pytania z tytułu: czy wybaczanie jest łatwe? Nie! Musimy przejść przez wiele etapów, w tym bolesne uświadomienie sobie, że ktoś wyrządził nam krzywdę, pogodzenie się z uczuciami, przeżycie ich po swojemu, a także pozwolenie sobie na przepływ negatywnych odczuć i myśli, których nie chwytamy, ale też nie odganiamy, pozwalamy im po prostu przepłynąć. Nie pielęgnujemy myśli: dlaczego on mi to zrobił? oraz: co zrobiłam nie tak? Po prostu próbujemy pogodzić się z tym co się wydarzyło i sprawić, aby wyrządzona nam krzywda przerodziła się w coś dobrego.

Brzmi absurdalnie? Być może. Ale przebaczenie ma moc i polecam je wszystkim, którzy już do niego dojrzeli!

Zapisz

Miło Cię widzieć. Rozgość się!