Dlaczego nie ma mnie na zdjęciach z podróży?

Z pięknych wyjazdów wakacyjnych w dzieciństwie, pamiętam ustawianie się do zdjęcia na tle fontann, pomników, budynków, krajobrazów i innych teł, które rodzice uznali za interesujące na tyle, aby uwiecznić je na kliszy. Pamiętam też, że strasznie nie lubiłam tego pozowania,. Jako nieśmiała dziewczynka, kompletnie nie czułam się w swoim żywiole, jako nastolatka – z problemami z cerą – tym bardziej. Dlatego, kiedy wkroczyłam w dorosłość i zdecydowałam się na samodzielne podróże, pojawiam się na nielicznych zdjęciach, a mam ku temu kilka powodów.


Nie chcę tracić czasu na pozowanie

Zazwyczaj podróżuję z nieliczną grupką znajomych, jeśli nie wyjeżdżam sama to zabieram ze sobą jedną bądź 2-3 osoby. Dzięki temu łatwiej o spontaniczne decyzje podczas wyjazdu. Widziałam już wiele razy jak wygląda proces robienia selfie u innych osób. I ostatnio obserwowałam jak moja współtowarzyszka zrobiła sobie kilkanaście zdjęć, żeby potem przez kilkanaście minut wybierać jedno z nich, do umieszczenia w mediach społecznościowych. Dużo łatwiej zrobić satysfakcjonujące zdjęcie widoków, które Cię urzekają, jeśli nie ma Cię na zdjęciu. Zwłaszcza jeśli Twoja samoocena jest niska.


Nie muszę nikomu nic udowadniać

Wychodzę z założenia, że moje zdjęcia nie muszą być dowodem na to, że zwiedziłam Budapeszt, Pragę czy Rzym. Nie muszę podtrzymywać rękami krzywej wieży w Pizie, czy łapać za czubek wieży Eiffla, aby w pełni skorzystać z wyjazdu i żeby patrzeć na moje zdjęcia z rozrzewnieniem.


Zachowuję wspomnienia  z mojej perspektywy

Zawsze traktowałam zdjęcia, jako możliwość zatrzymania wspomnień. Zatrzymania obrazu, tak aby nie ulegał on zniekształceniom po wielu miesiącach. I szczerze mówiąc uwielbiam to, ze zdjęcia, które robię są tym co widzę własnymi oczami. Fotki z drona, bądź pozowane urzekają mnie na innych profilach i czasem mam ochotę je odtworzyć, ale to jednak nie jest świat, który widzę tu i teraz, zwiedzając dane miejsce.


Moje zdjęcia wyglądają tak jak ja tego chcę

Robiąc samodzielnie zdjęcia mogę obawiać się tylko ograniczeń swojej głowy i sprzętu. Nie muszę też nikomu tłumaczyć swojej wizji, tego jak ma być wykadrowane zdjęcie (zazwyczaj robię zbyt duży kadr, żeby móc go przyciąć podczas obróbki). Dzięki temu jestem bardziej zadowolona z końcowego efektu.


Jestem niezależna

Przyznam szczerze, że nie lubię oddawać mojego sprzętu w obce ręce, więc wyjątkowo dobrze czuję się stojąc za obiektywem. Nie muszę prosić ludzi o pomoc, ani ustawiać dziwnych konstrukcji zastępujących statyw, nie muszę nosić ze sobą statywu, a do zrobienia zdjęcia często wykorzystuję moment między jednym turystą, a drugim, co nie jest takie proste, jeśli sam chcesz pozować.

 

Podsumowując, moje zdjęcia z podróży stanowią najlepszą pamiątkę z odwiedzonych miejsc. Kiedyś kupowałam także pocztówki, ale z czasem przestawały mieć one dla mnie jakiekolwiek znaczenie, bo nie miały one takiego ładunku emocjonalnego.

Jeśli chodzi o zdjęcia pozowane, nadal je podziwiam u innych osób i nie wykluczam, że z czasem powrócę do nich, ale bez spin i na swoich zasadach. Na razie robię zdjęcia z własnej perspektywy i bardzo to lubię.

A Ty jesteś na zdjęciach z podróży?

Komentarze

Miło Cię widzieć. Rozgość się!