Ja Pani powiem! To Pani wina!

Są takie momenty w życiu, że wszystko się wali. Mówiąc wszystko, właśnie to mam na myśli. Cudowny związek, praca, którą lubisz, finanse, miejsce, w którym mieszkasz i zdrowie, a ono jest najważniejsze. Tego dnia wstałam rano i wiedziałam, że tym razem muszę odpuścić. Muszę przestać udawać, że jestem superbohaterką. Muszę przyznać się sama przed sobą, że potrzebuję fachowej pomocy.

Tego dnia rano wykonałam jeden ważny telefon, umówiłam się do psychiatry, potrzebowałam od niego skierowania do psychologa. Chcę w końcu dojść do ładu ze sobą, mówiłam do siebie. Potrzebuję terapii. Wpisałam się na odległy termin, ale poczułam się nieco uspokojona.

Tuż po 13.00 wzięłam wyniki swoich badań i skierowałam się do gabinetu specjalistycznego. Denerwowałam się, ale nie wiedziałam czy bardziej wizytą, czy ogólną sytuacją życiową. Weszłam i się zaczęło. Pierwsze wyniki, no tu wyszło dobrze, tu trochę za nisko, ale może być i nagle: BUM!

– Proszę Pani, to nie wygląda zbyt dobrze. Ale ja już nie mogę Pani w tym pomóc. Tu potrzebna jest pomoc neurologa, rezonans bądź tomografia, będziemy potwierdzać bądź wykluczać guza… na mózgu. To wszystko na dzisiaj. Do widzenia!

Drżącą ręką wzięłam tę kartkę, zerknęłam na nią jeszcze raz. Rozpoznanie: PILNE. Ze łzami w oczach i spuszczoną głową wyszłam z gabinetu i niewiele myśląc usiadłam pod gabinetem obok. Nie mogę czekać, nie wytrzymam, potrzebuję psychologa, najlepiej już. TERAZ!

Nie musiałam długo czekać.

– Co Panią do mnie sprowadza? – zapytała ona.

– Potrzebuję skierowania do psychologa. – Powiedziałam otwarcie, milknąc po chwili i skupiając się na tym, aby nie wybuchnąć płaczem.

– Ale ja Pani nie dam tego skierowania. Z tym to do psychiatry.

– Tak, ale mam odległy termin, a potrzebuję jak najszybciej. – powiedziałam łamiącym się głosem.

– Ja Pani coś powiem. Będzie Pani tam chodziła co tydzień, przez kilka tygodni opowiadała o swoim życiu, dzieciństwie i problemach. Potem będzie Pani chodziła tam około 2 lata. Tyle trwa terapia. Chce się Pani? Pani opowie mi co się dzieje. Ja pomogę.

Co mnie podkusiło do cholery? Opowiedziałam jej o wszystkim. O tym, że nie będę miała niedługo gdzie mieszkać, że muszę wrócić na dwa tygodnie do pracy, w której atmosfera jest straszna, tylko dlatego, że odważyłam się walczyć o swoje prawa, że boję się o swoje zdrowie, bo są pewne podejrzenia, bo mój związek wczoraj niespodziewanie się rozpadł, a przez długie zwolnienie lekarskie i opieszałość ZUS-u jestem od czerwca bez pensji.

– A ten związek to z Pani winy się posypał?

– Nie wiem. – wyjąkałam zbita z tropu. – Chyba nie. – Dodałam.

– Ja Pani powiem! To Pani wina! Pani kochała jego zamiast siebie. Wie Pani, mężczyźni nie odchodzą donikąd. Na 200% on kogoś ma. Mam doświadczenie. 40 lat. Pani jeszcze to wspomni. On teraz jest w euforii i niech sobie to przeżywa. Zobaczy jak mu to minie, będzie żałował. Pani jest młoda, piękna i mądra. Jego strata. Pani mu podziękuje za wolność i się już nie przejmuje. Pani przeczyta książkę Kup kochance męża kwiaty. Najlepiej 3 razy i będzie Pani jak nowa. Żaden facet nie chce smutnej kobiety. Zapamiętaj droga Pani, nie dostaniesz skierowania. Do widzenia.

Rozpłakałam się. W jej słowach było ziarnko prawdy. Jestem kobietą, która kochała za bardzo. Jednak jej agresywny styl bycia, szukanie winy we mnie, pisanie czarnych scenariuszy. Nie tego potrzebuję. Chcę zrozumieć, chcę nauczyć się rozpoznawać swoje emocje, poznać co mnie cieszy, co smuci, co lubię robić, a co nie jest dla mnie. Chcę nauczyć się kochać siebie, zamiast oddawać całą miłość, komuś kto jej nie potrzebuje. Chcę odnaleźć szczęście w sobie, być egoistką i spełniać marzenia.

Nie chcę za to udawać, że nie boli, że sobie radzę, że nic mnie to nie obchodzi. Nie chcę ukrywać się pod sztucznym uśmiechem, mój uśmiech musi pozostać szczery. Nie chcę bagatelizować swoich problemów i nie chcę doprowadzić się do depresji.

Potrzebuję pomocy. Specjalistycznej.

I będę o nią walczyć. Jutro. Na nowo.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Miło Cię widzieć. Rozgość się!

  • Anna Pawłowska

    Trzymaj się, Agnieszko!

  • Aga z podróży szczypta

    nie rezygnuj z siebie. Walcz!