Jak nie marnować jedzenia?

Ostatnie miesiące spędziłam offline. Zanurzyłam się w codzienności i chyba w końcu zaczęłam rozumieć czego chcę w życiu. Zwolniłam. Po raz kolejny zrobiłam porządek w rzeczach, które mnie otaczają i nawykach które mi towarzyszą. Zaczęłam żyć bardziej świadomie i patrzeć dalej niż na czubek własnego nosa. Śledziłam jak żyją inni i mocno się inspirowałam ich pozytywnymi postawami.

Zawsze sceptycznie podchodziłam do nowych ruchów, a było ich dużo: dan shari, zero waste, minimalizm, hygge itp. Traktowałam je bardziej jako ciekawostkę niż styl życia dla mnie. Jednak ostatnie miesiące, problem z wywozem śmieci na moim osiedlu, okropny smród, a z drugiej strony osoby, które pokazują, że można żyć inaczej i produkować mniej odpadów utwierdziły mnie w przekonaniu, że może w końcu warto być zmianą jaką chcę ujrzeć w świecie. I takim sposobem powoli zaczęłam testować nowe nawyki i okazało się, że nie są tak uciążliwe jak się spodziewałam.

Całe życie byłam leniwa. Lubiłam proste rozwiązania. Wyrzucałam jedzenie bo: kupowałam za dużo, obiecywałam sobie, że będę gotować , a  nic z tego nie wychodziło, bo nie umiałam zrobić mądrych zakupów, brałam co mi wpadło w oczy, a potem nie umiałam z tego komponować posiłków. Każda wzmianka o tym, że wyrzucam jedzenie, powodowała we mnie mini bunt, bo przecież kupuję za swoje pieniądze i nic nikomu do tego. A że zdarzało się nawet wyrzucać małe ziemniaki ‚bo nie opłaca się ich obierać’? No cóż, każdy ma jakieś grzeszki – myślałam i przechodziłam nad tym do porządku dziennego. Musiało minąć wiele lat, zanim zrozumiałam, że nie tylko tracę swoje pieniądze, ale jeszcze robię krzywdę Ziemi. Dlatego teraz wprowadziłam nowe nawyki.

Ale tak jak wspomniałam – jestem leniwa. Idę po linii najmniejszego oporu, rzadko robię listy zakupów, więc komponowanie i planowanie posiłków nie znajdzie się na mojej liście. Zapraszam Cię na ‚leniwe’ sposoby na marnowanie mniejszej ilości jedzenia .


Odpowiednio przechowuj

W internecie istnieje mnóstwo infografik dotyczących tego w jaki sposób przechowywać jedzenie w lodówce. Na której półce nabiał, gdzie surowe mięso, a gdzie owoce i warzywa. Temperatura na dole i górze lodówki jest nieco inna, związane jest to nie tylko z tym, że ciepło ‚ucieka’ do góry, ale także praca żarówki może nieco ogrzewać temperaturę.

Dodatkowo zapoznaj się z opisami na etykietach. Często można tam przeczytać ‚trzymać w suchym i ciemnym miejscu’ – stosujesz się do tego?

Patrz również na datę ważności. Są dwa różne określenia „należy spożyć do…” oraz „należy spożyć przed…”. Niby różnica niewielka, ale jednak sporo nam mówi o przydatności produktu do spożycia. Kiedy spotykamy się z pierwszym określeniem, czyli „należy spożyć do…” po podanym terminie nie można jeść danego produktu, przy drugim określeniu czyli „należy spożyć przed…” podana data jest minimalną datą przydatności do spożycia, czyli po jej upływie zazwyczaj nadal bezpiecznie można jeść dany produkt.

I pamiętaj, że każdy nadmiar możesz zamrozić, a to sprawi, że termin przydatności do spożycia się nieco wydłuży.


Kupuj mądrze

Zarówno Ania, jak i Ryfka opowiadały ostatnio o kupowaniu samotnych bananów. Okazuje się, że samotne banany są jednymi z najczęściej wyrzucanych produktów spożywczych w supermarketach. Nikt nie chce pojedynczych bananów, zawsze wybieramy te w kiściach czasem nawet odrywając jednego banana (fuck logic!), a te pojedyncze, mimo że pełnowartościowe, wydają nam się Be! Dzięki zasięgom dziewczyn akcja stała się naprawdę głośna, pojawiły się nawet plakaty promujące akcje. I nieważne, która z dziewczyn pierwsza powiedziała o tym głośno, tym bardziej, że wiem iż dla obu bardziej liczy się dobro sprawy niż blichtr i splendor, ważne, że głos obu zrobił coś ważnego dla nas wszystkich dlatego wysyłam to w świat.

Warto także pójść o krok dalej i pochylić się nie tylko nad smutnymi samotnymi bananami. Są także smutne wgniecione opakowania, a każdy sięga przecież po te ładne. Naprawdę wygląd puszki, którą potem wyrzucisz do kontenera, – a przedtem może nawet zgnieciesz – ma dla Ciebie takie znaczenie?

To samo z wgniecionymi warzywami czy owocami. Jeśli wiesz, że za chwilę przerobisz je na zupę krem bądź smoothie, to wybranie najładniejszego i najbardziej błyszczącego pomidora na targu nadal będzie miało tak ogromne znaczenie?


Poznaj tricki na ‚odświeżenie’ jedzenia

Mimo iż od dziecka uczono mnie, że chleba się nie wyrzuca po wyprowadzce z domu, pieczywo było najczęściej wyrzucanym przeze mnie typem pokarmu. Teraz nie jem w ogóle pieczywa, więc problem się rozwiązał, ale kiedy raz na jakiś czas w moim domu zaplącze się jakaś bułka, znam sposoby na ‚odświeżenie’ jej.

Pierwszy z nich to po prostu zamoczenie pieczywa w jajku z przyprawami (przy mocno twardym pieczywie można dodać mleka) i wrzucenie na patelnię. To mój smak dzieciństwa. Moja mama z kolei uwielbiała smarować kromki chleba masłem z dwóch stron i podpiekać je na patelni, w ten sposób robi maślane grzanki.

Innym sposobem na odświeżenie pieczywa jest polanie bułki/chleba wodą i włożenie na kilka chwil do piekarnika bądź mikrofali.


Podziel się

Jakiś czas temu usłyszałam o cudownej inicjatywie w Warszawie, a coraz częściej idea pojawia się też w innych miastach. Warszawskie Jadłodzielnie to miejsca, w których możesz zostawić nadmiar jedzenia, a także poczęstować się tym co znajdziesz na miejscu. Brzmi fantastycznie, prawda? Kiedyś takie akcje były organizowane wyłącznie w okolicach Bożego Narodzenia, teraz możesz się dzielić tym co masz przez cały rok.

Oprócz tego zawsze możesz zrobić to, na co wpadła ostatnio Ania, kiedy wyjeżdżała na weekend. Dała na swoim Facebooku ogłoszenie, że odda tartaletki, za uśmiech, bo nie chce ich wyrzucać, nie może ich zabrać ze sobą, a ktoś jeszcze może zrobić z nich użytek. Zgłosiłam się i dzięki temu miałyśmy kolejny pretekst aby się spotkać, choć na chwilę. Tartaletki jadłyśmy z Martyną przez kolejne dwa dni. Pomysł Ani był genialny w swojej prostocie. Jedzenie się nie zmarnowało i wszyscy byli zadowoleni. Jeszcze raz dziękuję Aniu.


I to na razie tyle małych kroków, które znacznie przyczyniają się do tego, że dzięki jednostce wyrzucamy trochę mniej żywności. A Wy jakie tricki stosujecie?

Miło Cię widzieć. Rozgość się!