Kredyt zaufania

Wyobraź sobie bank, który tuż przy otwarciu konta daje Ci milion kredytu, który musisz zwrócić w codziennych ratach o wysokości wybranej przez Ciebie. Jeśli inwestujesz te pieniądze dobrze, minimalizujesz ryzyko straty, obserwujesz wskaźniki giełdowe, wycofujesz się na czas z nieudanych inwestycji, masz pewność, że będzie dobrze. Z czasem okazuje się, że milion zarabia na siebie tak dobrze, że bank dostaje swój zwrot, wraz z ogromnymi odsetkami, a Ty na koncie masz kilka milionów, które przynoszą Ci ogromne zyski. Fajnie nie?

Ale możesz też postąpić inaczej. Wziąć milion i  kupić wielki dom, drogi samochód i urządzić huczną imprezę. Chcieć pokazać jakie masz bogactwo, więc kominek podpalać banknotem o najwyższym nominale. Możesz nie podnosić z ziemi pliku banknotów, który Ci upadnie, bo przecież w kieszeni i na koncie nadal masz ich dużo, możesz wyrzucać te pieniądze w błoto i nic sobie z tego nie robić.

Aż pewnego dnia przyjdzie ponaglenie zapłaty. Okaże się, że Twój wspaniały dom i samochód, a także wystawne życie generują ogromne koszty. No koncie ujrzysz debet. Okaże się, że odsetki w banku narosły i obecnie musisz oddać trzy miliony, spłata rachunków i długów to kolejne pieniądze. Musisz wyrzec się przyjemności jaką były dla Ciebie dom i samochód, na które Cie nie stać. Jesteś na minusie, ale patrząc na amplitudę zysków i strat w pierwszej i drugiej sytuacji. Tracisz dużo więcej. Warto?

Podobnie jest z zaufaniem. Jeśli to co zyskasz na starcie inwestujesz w dobre decyzje, kreowanie wspaniałej codzienności, dokładasz czasem coś od siebie, minimalizujesz ryzyko straty, nie kłamiesz, nie zawodzisz, będzie dobrze i dostaniesz jeszcze więcej.

Jednak w momencie, gdy bierzesz to co daje Ci druga osoba, depczesz, opierasz na kłamstwie, może wkrótce okazać się, że stracisz tak wiele, że powrót choćby do stanu pierwotnego staje się niemal niemożliwy.

Nagle może okazać się, że niewinne kłamstwa urastają do wagi problemu, czynią Cię coraz mniej wiarygodnym. A relacje, w których nie ma krzty zaufania nie mają sensu, nie są wartościowe i myślę, że zasługują na miano toksycznych. Dlatego nie chcę ich tworzyć, nie chcę tracić na nie energii. I choć to okrutne, to jeśli zawiedziesz raz, może dam Ci kolejną szansę, za drugim, mam ochotę Cię wykopać ze swojego życia. A jeśli jakimś cudem doprowadzisz do tego, że nadal będziesz pojawiać się w mojej codzienności, możesz być pewny, że profil naszej znajomości zostanie zmieniony, zostaniesz zdegradowany. Niestety, bardzo prawdopodobne, że bez możliwości awansu.

 

Miło Cię widzieć. Rozgość się!