Kup sobie niezależność

poduszka oszczędnościowa

Coraz częściej wydaje mi się, że zaczynam żyć wśród bardziej świadomych ludzi. Może niekoniecznie wszyscy dążą do minimalizmu, ale większość z nich odchodzi od nadmiernego konsumpcjonizmu i zdaje sobie sprawę, że posiadanie poduszki finansowej zapewnia nie tylko spokój, ale także niezależność.


Co z tą niezależnością?

Coraz większy dostęp do wiedzy finansowej, nasza ogromna świadomość, a także pierwsze poważne porażki kredytowe i zaciągnięte długi uświadamiają nam, że nie chcemy żyć w ciągłym strachu, a także w poczuciu uzależnienia od pracy na etacie, zbyt często nielubianej. Mimo niesamowitych możliwości i coraz większej samoświadomości, znam wiele osób, które z niechęcią wstają z łóżka każdego dnia i z grymasem bólu wykonują swoją pracę. Niewiele z nich może zaryzykować porzucenie etatu, bo jedna niewypłacona pensja dzieli ich od bankructwa.

Okazuje się, że nadal większość z nas żyje od pierwszego do pierwszego. Wpakowani w wir finansowych zobowiązań, raty za przedmioty, których nie potrzebujemy, abonamenty zbyt wysokie na nasze możliwości oraz skutki błędnych decyzji, nie jesteśmy w stanie gonić po swoje marzenia, zmienić pracę czy zdecydować się na własny biznes.


Dlaczego tak się dzieje?

Cały ten stan rzeczy powoduje błędne myślenie. „Zarabiam zbyt mało żeby oszczędzać”, „Nie mam na to czasu”, „Zarabiam, więc mam prawo spełniać swoje zachcianki”. To wszystko prowadzi do tego, że z końcem miesiąca nasze konta wieją pustkami, a każda nieprzewidziana awaria powoduje ataki paniki.

Błędne myślenie powoduje błędne decyzje finansowe. Przykładowo: miałam kilka razy możliwość kupienia samochodu. I mimo, że stać mnie było na fajne autko, nie skorzystałam. Z mojej perspektywy była to świetna decyzja finansowa. Zaoszczędziłam mnóstwo gotówki.

  1. oczywiste wydatki, takie jak: zakup auta, przerejestrowanie, przegląd, OC, AC, miejsce parkingowe czy myjnia samochodowa;
  2. hipotetyczne opłaty: mandaty, awarie samochodu;
  3. wydatki pozornie niezwiązane, takie jak: częstsze wypady do sklepów, do których mam  kiepskie połączenie komunikacji miejskiej (np. IKEA) i większe zakupy, których często nie chce mi się wozić autobusem.

Jedna decyzja sprawiła, że na moim koncie zostały setki złotych i być może dlatego w tym roku udało mi się zobaczyć kilka europejskich miast, co było moim marzeniem.


Co mi dała poduszka finansowa?

Posiadanie poduszki finansowej daje mi komfort życia. Czy w razie utraty źródła dochodu będę miała za co zapłacić małe raty takie jak np. abonament czy większe jak opłata za mieszkanie. A może będę musiała rzucić wszystko, przeprowadzić się do rodziców i wyprzedać wszystko co mam?

Spore oszczędności sprawiają, że czuję się pewniej i swobodniej w pracy, którą w razie jakiejś katastrofy mogę opuścić w każdym momencie, wiedząc, że jestem w stanie przeżyć kilka miesięcy bez regularnego dochodu. Dodatkowo pozwoliło mi to zdecydować się na szybką zmianę mieszkania (co wiązało się z kaucją i wyższym czynszem), a także szybko uporać się z awarią telefonu i komputera (zastępując je nowymi sprzętami).


Czy stać Cię na to?

Jeśli nie toniesz w długach, jeśli nie zminimalizowałaś swoich wydatków do minimum, jeśli stać Cię na słodkości, albo kawę na mieście to masz spory potencjał oszczędnościowy. Jednak jak masz odłożyć cokolwiek, jeśli pod koniec miesiąca nie zostaje Ci na koncie ani złotówka?

Zastosuj się do jednej ważnej zasady – najpierw płać sobie.

Brzmi dziwnie, ale działa.

Nieważne, czy to będzie 10%, 20% pensji, czy może tak jak u mnie określona kwota. Ważne, aby były to regularne wpływy i aby nie znikały one z danego konta. Jeśli nie ufasz sobie – to tak jak ja, zacznij inwestować w fundusze gotówkowe, w których wypłata pieniędzy trwa 4 dni, więc impulsywne zakupy odpadają.


Jak określić wysokość kwoty?

Zacznij od sporządzenia budżetu miesięcznego. Spisz wszystkie wydatki, które musisz ponieść. Na tej liście powinny znaleźć się zarówno raty za mieszkanie, abonament za telefon, wydatki na jedzenie, siłownię, ubranie… Dosłownie wszystko. Zastanów się, które z wydatków są niezbędne i podlicz ich wartość. Porównaj ją z Twoimi przychodami. Od różnicy odejmij ok. 15% i oto masz potencjalną kwotę do oszczędzenia.

Pamiętaj żeby nie dać się zwariować. Co prawda siłownia nie jest niezbędna. Dobrą formę możesz zachować ćwicząc w domu lub na świeżym powietrzu i to zupełnie za darmo, ale jeśli uwielbiasz swój czas na siłowni, nie rezygnuj z tego. Nie chodzi Ci przecież o rezygnację z prawdziwych, nie szkodzących Ci przyjemności na rzecz posiadania.

Jeśli chodzi o mnie to po licznych i skomplikowanych wyliczeniach poszłam na łatwiznę. Ustaliłam, że 10 zł dziennie to wartość oszczędności, która sprawdzi się w moim przypadku. W połączeniu z innymi sposobami (przykład) wychodzą z tego fajne sumki. W skali roku tylko tym sposobem oszczędzam 3650 zł, a to naprawdę niezły wynik!

Podsumowując: Niezależność możesz kupić sobie bardzo łatwo. Wystarczy, że zrezygnujesz z niepotrzebnych wydatków i sprzątniesz te pieniądze sprzed nosa. Skryj je w wysoko oprocentowanym koncie oszczędnościowym bądź zainwestuj na lokacie czy w obligacjach. Więcej na ten temat już wkrótce, a tymczasem powodzenia w oszczędzaniu!

Zapisz

Miło Cię widzieć. Rozgość się!