Moja ulubiona metoda oszczędzania

Odkąd na świecie pojawił się pieniądz, ludzie wypracowali sobie mnóstwo metod oszczędzania. Jedne są mniej, inne bardziej skuteczne. Dziś przedstawię Wam jedną z moich ulubionych, niezwykle skuteczną metodę, która sprawia, że w ciągu miesiąca jestem w stanie odłożyć kilkaset złotych i to niezauważalnie i całkiem nieodczuwalnie.


Na czym polega ta metoda oszczędzania?

Zarówno ja, jak i moi znajomi, dość dawno zrezygnowaliśmy z noszenia przy sobie gotówki i zastąpiliśmy ją kartami płatniczymi. Forma ta jest nie tylko wygodniejsza, ale także pozwala korzystać z programów partnerskich, dzięki promocjom odzyskiwać część pieniędzy lub skorzystać z mojej ulubionej metody oszczędzania.

Metoda ta jest nowoczesną formą oszczędzania małych kwot, bez posiadania tradycyjnej skarbonki. Polega na tym, że każda wydawana przez nas kwota jest automatycznie zaokrąglona np. do 5 lub 10 zł i przelewana na nasze konto oszczędnościowe. Przykład: Włączasz w banku zaokrąglenie do 10 zł. Kupujesz w sklepie bułkę i wodę, za które płacisz 3,50 zł. Bank automatycznie zaokrągla kwotę do 10 zł. Następnie bez Twojego udziału przelewa pozostałą kwotę (6,50 zł) na Twoje konto oszczędnościowe. Można też skorzystać z innej opcji, gdzie bank wylicza określony procent wydanej kwoty i na podstawie tych wyliczeń na Twoje konto oszczędnościowe przelewana jest określona suma, jednak ja jestem zwolenniczką tej pierwszej opcji.


Dlaczego ta metoda oszczędzania działa?

Przede wszystkim dlatego, że przy robieniu zakupów nie liczymy każdej złotówki. Kwoty, które ‚uciekają’ nam z konta są niewielkie, ale w skali miesiąca czy roku, sumy te mogą być imponujące. Zanim zaczęłam oszczędzać pieniądze, często zdarzało mi się trwonić małe kwoty, bo zawsze wmawiałam sobie, że te kilka złotych na kolejny kubek, to naprawdę nic wielkiego i stać mnie na to. Odkąd zamieniłam impulsywne wydawanie małych kwot na odkładanie ich na konto oszczędnościowe, uświadomiłam sobie jakie kwoty wyrzucałam w błoto i zastanawiam się, gdzie są te wszystkie bibeloty, na które wydawałam kilkaset złotych każdego miesiąca! Nawet nie wiedziałam, że stać mnie na taką rozrzutność!

Dodatkowo wiem, że w niektórych bankach istnieje możliwość wyłączenia widoczności tych oszczędności, co sprawia, że pokusa wydawania staje się mniejsza. Jako, że nasze pieniądze przelewają się automatycznie, nie myślimy o nich i  zapominamy o ich istnieniu. Dzięki temu nie wydajemy ich, a stan konta powoli wzrasta.


Jakie banki proponują tę metodę oszczędzania?

ING Bank Śląski – Smart Saver

Credit Agricole – CA Saver

Getin Bank – Zachowaj resztę

PKO BP – Autooszczędzanie

mBank – mSaver


Co jeśli Twój bank nie ma tej usługi?

Możesz skorzystać z rozwiązania, z którego ja korzystałam z powodzeniem. Wymaga to jednak od Ciebie samokontroli i regularności. Jakie to rozwiązanie? Wprowadzenie tej usługi we własnym zakresie. Dlatego nie zniechęcaj się i jeśli lubisz swój bank i nie chcesz rezygnować z jego usług – odprowadzaj końcówki ręcznie, a nazbierasz sporą kwotę. Kto wie, może dzięki temu za rok wyruszysz w wymarzoną podróż?

Wielu z nas nie docenia wagi niewielkich kwot, jednak takie małe rzeczy naprawdę są w stanie znacząco wpłynąć na stan naszych finansów. Tylko dzięki metodzie Saver, w ciągu ostatnich dwóch tygodni, kiedy w końcu zautomatyzowałam tę metodę, moje oszczędności wzrosły o 128,22 zł. Może kwota nie wydaje się duża, ale w skali miesiąca, a potem w skali roku robi się z tego fajna suma, którą można zainwestować, a może też wydać na wymarzoną podróż, przedmiot, czy niezwykłe wspomnienie.

Zapisz

Miło Cię widzieć. Rozgość się!