5 pozytywnych konsekwencji prowadzenia bloga

Mój pierwszy blog, który prowadziłam regularnie, założyłam w 2009 roku. Mimo, iż przekraczając wirtualne progi blogosfery, nie oczekiwałam niczego – otrzymałam wiele. Dziś jakby próbując przekonać samą siebie, że decyzja o powrocie do blogowania jest słuszna, chciałabym przedstawić kilka pozytywnych konsekwencji kliknięcia przycisku ‚Publikuj’ w lutym 2009 roku.


Blog uporządkował moje życie

Może nie było tak, od początku, jednak z czasem wytworzyłam sobie pewien rytm tygodniowy, zaczęłam planować swoje dni tak, żeby teksty ukazywały się regularnie. Post na blogu wyznaczał niemal połowę dnia, to było moją odskocznią i chwilą wytchnienia w codzienności.


Blog mnie zmienił

Za sprawą mojego blogu mogłam poznawać nowe miejsca w sieci, co inspirowało mnie na tyle, że moja kreatywność znacząco się zwiększyła. Zaczęłam też nie tylko dostrzegać punkt widzenia innych ludzi, ale także wyrażać jasno swoje zdanie, próbować doceniać wszystko co mam, walczyć z chaosem i cieszyć się życiem. Zrozumiałam, że sama muszę pracować na swoją przyszłość i uczyć się języków, uczestniczyć w kursach i szkoleniach, a także zdobywać nowe doświadczenia. Blog sprawił, że coraz częściej wychodziłam z mojej strefy komfortu, a to oznaczało tylko zmianę na lepsze…


Nowe kontakty

Za każdym blogiem stoją ludzie. Często życzliwi, kreatywni, cudowni! To właśnie dzięki spotkaniom blogerskim poznałam wielu sympatycznych ludzi. Mój blog jest całkowicie mój dzięki Wojtkowi, Ania była moim przewodnikiem w Bydgoszczy i ona zaczęła moją fascynację rozwojem osobistym, Nadine przyjęła pod swój dach zupełnie obcą osobę, kiedy przyjechałam na spotkanie blogerskie do Krakowa, a nudne, samotne dni w Lublinie uprzyjemniły mi Paulina i Angelika. Lista blogerów, których poznałam na żywo jest dużo dłuższa i zawsze byłam zachwycona ich otwartością i życzliwością.


Zaczęłam spełniać marzenia

To prowadzenie bloga spowodowało, że przez pewien czas byłam redaktorem naczelnym e-magazynu tworzonego przez blogerów. To dzięki blogowi nawiązałam kilka współprac, dzięki którym miałam kilka groszy na własne wydatki, czy otrzymałam tzw. dary losu. Nie wierzcie jak, ktoś mówi, że ten aspekt nie jest miły. Zwłaszcza, że zarabiałam na swojej pasji.


Mam pasję

Przez lata, czułam, ze jestem na straconej pozycji. Przecież nie miałam pasji, która może urozmaicić codzienność. Niestety, ale miejsce, w którym mieszkałam nie miało bogatej oferty zajęć dodatkowych. Nie zostanę wirtuozem gitary, nie będę baletnicą, ani nie zdobędę mistrzostwa w grze w tenisa. To wina tego, że mieszkam na wsi. Dla mnie jest już za późno -myślałam.

W tych rozważaniach popełniłam jeden poważny błąd! Nie zauważyłam, że jest coś co uwielbiam, coś co robię często i z przyjemnością, coś tak dla mnie zwyczajne, że przez wiele lat nie zostało zidentyfikowane. Dziś wiem, że u mnie równanie PASJA=PISANIE jest prawdziwe.

A co w Twoim życiu zmieniło prowadzenie bloga?

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Miło Cię widzieć. Rozgość się!