Wszyscy fajni chłopcy

Co jakiś czas powraca do mnie pytanie: dlaczego taka fajna dziewczyna jest sama? Zawsze ze śmiechem odpowiadałam, że podejmowałam złe wybory. Ale czy to była prawda? Czy kierując się sercem i preferując charakter człowieka byłam tak bardzo omylna? Czy może po prostu, to jeszcze nie był dobry czas na podejmowanie decyzji na całe życie?


Moje rozważania rozpoczęły się dwa dni temu, kiedy dostałam wiadomość od ex, z linkiem do naszej piosenki. Zapytałam czemu mi to wysłał:
– Dzisiaj słuchałem muzyki i mi się to włączyło. Zawsze jak to słyszę to kojarzy mi się z Tobą.
– To dobre skojarzenia? – zapytałam.
No z czasów dobrych, więc chyba nie najgorsze. – odpowiedział.

Z C. mieliśmy 7 lat temu burzliwe rozstanie, jedyne tak dramatyczne w moim życiu. Jednak po latach potrafiliśmy przyznać się do błędów, przeprosić się i dziś, czasem dzwonimy do siebie, spotykamy się na pogaduchy i lubimy się. Tak po prostu.


Innym razem jechałam pociągiem z niedawno poznaną koleżanką, wtedy spotkałam D.. Żartowaliśmy sobie, rozmawialiśmy, czuliśmy się ze sobą swobodnie.
– Chyba dobrze się znacie? – zapytała Kaśka, gdy on wysiadł na swojej stacji.
– Ponad 3 lata byliśmy razem. – odpowiedziałam.
– I Wy ze sobą tak rozmawiacie? – zapytała zdziwiona.

Owszem, rozmawiamy, spotykamy się od czasu do czasu, pijemy kawę i śmiejemy się z tylko nam znanych żartów.


Był też S. Facet, z którym spędziłam mały ułamek mojego życia. Dziś jest samotnym ojcem dwójki dzieci, bo kobieta, którą wybrał za żonę, okazała się nie być godna jego zaufania. Czasami rozmawiamy, zaraża mnie swoim optymistycznym podejściem, zachwyca mnie pracowitością i miłością do swoich dzieci, a także tym, że nie stracił swojego młodzieńczego podejścia do życia.


Innym razem siedziałam w barze ze znajomymi. Nie wiedziałam, że on też będzie. Jak zwykle nasze upodobania się pokrywały. Zamówiliśmy to samo, choć inni uważali, że piwo z sokiem i słomką w ogóle nie powinny istnieć.
– Pokażę Ci coś. – powiedziałam, wyciągając z portfela jego zdjęcie legitymacyjnego, które kiedyś mi wręczył. Na odwrocie było napisane: Kocham Cię Aguś.
Spojrzał mi w oczy i powiedział:
– To była prawda.
Wspólna nić porozumienia znów  została nawiązana. Przegadaliśmy cały wieczór.


Zostawiłem coś dla Ciebie w miejscu, w którym ostatnio się widzieliśmy. Szkoda, że nie mogłaś przyjść. D. – otrzymałam wiadomość. Kilka godzin później wracałam do domu z wielkim bukietem kwiatów. Myślałam, że wtedy nasza historia się skończyła. Czasem z okazji świąt rozmawialiśmy, bądź wymienialiśmy smsy, jednak nigdy nic więcej, do czasu. To był ciepły majowy dzień. Mieszkałam wtedy w Siedlcach, on nadal w rodzinnej miejscowości pod Warszawą. Padł pomysł spotkania i kilka godzin później siedział w moim mieszkaniu popijając kawę. Na stole piętrzyły się stosy ciastek, popatrzył na stół i zapytał ze śmiechem:
– Powiedz mi, zmieniłaś w końcu nazwę kontaktu przy moim numerze telefonu?
– Sam sprawdź. – Wziął mój telefon do ręki i odruchowo zaczął się szukać pod literką ‚L’.

Tak, już na zawsze będę podpisywać jego numer ‚Lubię ciastka’ i tylko my zrozumiemy genezę tej tradycji.


A. Przyjaciel. Pomoc w nagłej potrzebie. Niezwykły człowiek. Jednak wszyscy wokół postrzegają go wyłącznie jako mojego ex, którego wciąż podejrzewają o wielką miłość do mnie, albo wprost przeciwnie – moją do niego. Facet, który wspierał mnie w ostatnim ciężkim czasie, nie odwrócił się nigdy ode mnie. A swoim głupkowatym poczuciem humoru (tak, tak, wiem, że to czytasz :p), mimo moich łez potrafił mnie rozśmieszyć. Proszę o więcej takich przyjaciół.


I tak sobie myślę,  że fajnych ludzi dobierałam sobie do towarzystwa. Te wybory nie były przypadkowe, a ja z każdej znajomości wynosiłam wspaniałe lekcje. Bratnie dusze damsko-męskie nie zawsze muszą tworzyć związki. Ważny jest kontakt, relacja i wymiana doświadczeń.

Cieszę się, że w większości przypadków potrafiliśmy zatrzymać się i stwierdzić: wspólne życie nam nie wychodzi, to nie działa, zostańmy przyjaciółmi (i nie są to czcze słowa). Wiele osób tego nie rozumie, ale osiągnęłam pewną dojrzałość i wybierałam do towarzystwa podobnych ludzi, którzy tak jak ja, nie chcieli przekreślać fajnej znajomości, dlatego, że romantyczna relacja nie zadziałała.

Dlatego, gdy koleżanki wspominają ‚faceci są do dupy’ – nie wierzę w to.  Puściłam wolno wielu fantastycznych mężczyzn, którzy na pewno są w stanie uszczęśliwić kogoś innego. Ja kibicuję im z całego serca. Dzięki chłopaki!

Zapisz

Zapisz

Miło Cię widzieć. Rozgość się!

  • Ciężko mi to zrozumieć, że aż tyle wyborów w życiu może być niewłaściwych (wyłącznie w sensie tej drugiej połówki). Ja się tego bałam, więc nauczyłam się szybko oceniać potencjalnych kandydatów już na etapie pierwszych spotkań. Wiedziałam też, że gdyby nie wyszło, nie potrafiłabym potem się dobrze dogadywać z tymi facetami, ani tym bardziej przyjaźnić. Wszyscy wokół mówili, że jestem zbyt wybredna, a ja bardzo dobrze na tym wyszłam ☺