Zrań mnie mocniej, kochanie!

Mój kochany ex!

Nigdy nie marzyłam o życiu fast. Fast food, fast car, fast sex, to nie moja bajka. Raczej śniłam o sielance, życie slow to to, za czym tęskniłam każdego dnia. Pewnego dnia, nie tak dawno pojawiłeś się Ty. Zrobiłeś piękny mix, szybko dałeś mi miłość i zaangażowanie, ale obietnica życia z Tobą jawiła się w rytmie slow. Wiesz, te nasze planowane śniadania na tarasie, oranżeria, dom na uboczu, a w środku my, przytuleni, pod kocem wsłuchani we własne oddechy i melodie naszych słów.

Przyznaję, kochałam za mocno. Chciałam dać Ci miłość i wsparcie, ciepło i bezpieczeństwo, siłę, a zarazem delikatność. Dostałeś to na tacy i jednym ruchem ręki strąciłeś ją ze stołu. Wszystko stłukło się w drobny mak, z moim sercem na czele. Wzięłam mocny klej do ręki i skleiłam to wszystko. Było nierówno, ale działało, dopóki nie pojawiłeś się znowu z plasteliną w ręku i nie wygładziłeś krawędzi.

A potem znowu się to stało. W połączeniu z wynikami badań, które odebrałam dzień później, była to dla mnie zbyt duża dawka stresu. Działałam na oślep. Chciałam Cię ratować. Ten człowiek nie bawi się Tobą, w głowie echem odbijały się słowa pewnej osoby. Dlatego wierzyłam. Ba! Ja byłam pewna, że potrzebujesz pomocy i nie chcesz mnie zranić. A kto mógł Ci pomóc? Tylko ta najbardziej kochająca, wspierająca Agnieszka. Idiotka!

Jak mu pomóc? Jak pomóc? Jak? Jak? Jak? Krążyło to w mojej głowie. Aż do dziś. Do rana, kiedy poznałam wszystkie fakty.

Wow! Jestem pod wrażeniem, jak można tak zawalić sprawę. Świadomie! Podwójnie! I choć może pomyślisz, że to głupie: Dziękuję! Potrzebowałam tego kopa w dupę. Potrzebowałam tego żebyś zadał ostatni, tak znaczący cios. Żeby zrozumieć, że to nie Ty jesteś ofiarą, żeby przenieść całą miłość i wsparcie na najsłabszą osobę w tym układzie – siebie.

Wiesz, wcale nie czuję do Ciebie nienawiści. Ani trochę nie jestem zła. Może dlatego, że jeszcze nie wszystko do mnie dociera. Jestem zraniona, ale nie towarzyszą mi żadne negatywne emocje, które kieruję w Twoją stronę. Wiem, że one działałyby destrukcyjnie wyłącznie na mnie. Nie szukam zemsty, wybaczam. Puszczam Cię wolno i możesz się spodziewać, że z mojej strony nie spotka Cię nic złego. Życzę Ci dobrze.

Mój drogi, jestem piękną całością i nie muszę szukać drugiej połowy. Szukam za to pomocy i stąd decyzja o psychoterapii. Dziś wychodząc ze skierowaniem do psychologa, odetchnęłam. Robię porządek ze sobą i decyduję się na miłość i zaangażowanie w relacji z samą sobą. Nie bój się, nie zrobię sobie krzywdy. Iluzja, którą wytworzyłeś, nie jest warta mojego życia, które tak naprawdę dopiero się zaczyna.

Zrozum, to nie tak, że wyrzucam Cię ze swojego życia. Wykopałeś sobie tutaj piękny dołek, rozłożyłeś parawan, było Ci tu dobrze. Ale usuwam etykietę Partner, nie odkładając jej na bok. Palę ją tak, żeby powstał popiół, przy Twoim imieniu nie będzie już mi potrzebna.

Oddalam się, znikam. Nic tu po mnie. Nie będę mieszkać w Twoim domu, spłacać z Tobą kredytu, rodzić Twoich dzieci. Świat ma dla mnie coś lepszego. Przesuń się, zrób miejsce lepszemu!

Zapisz

Miło Cię widzieć. Rozgość się!

  • Jo Ma

    Brawo! Teraz powoli do przodu. Dla siebie. Nie dla innych.

  • Aga z podróży szczypta

    „Mój drogi, jestem piękną całością i nie muszę szukać drugiej połowy”. Genialne zdanie!