Zrób porządek

-Uporządkuj swoją przestrzeń, a wszystko uporządkuje Ci się w głowie.

Te słowa wypowiedziane przez Nadine, dźwięczały mi w głowie od kilku tygodni. Miałam świadomość, że ma rację. Nie bez powodu każdy poradnik, który ma zmienić nasze życie już w pierwszych rozdziałach porusza tematykę redukcji rzeczy, które nas otaczają.

Jednak na początku września dokonałam przeglądu swoich rzeczy. Zapakowałam cały samochód i wywiozłam sprzęty, których nie używam. Wyrzuciłam kilka worów niepotrzebnych lub zniszczonych przedmiotów. Oddałam mnóstwo kosmetyków siostrze i mamie. A i tak podczas przeprowadzki, przewoziliśmy mój dobytek w dwóch kursach, w samochodzie załadowanym po dach. I to dzięki zdolnościom Adriana, bo gdybym ja pakowała te rzeczy, to kursów byłoby zdecydowanie więcej…

Dlatego wciąż dziwiło mnie, że cały czas chodził mi po głowie temat porządków. Zdawało mi się, że nie mam nadmiaru rzeczy. Nie miałam żadnych figurek, ubrań, których nie noszę, książek, których nie chcę posiadać. Tak bardzo się myliłam…

Do tego momentu w moim życiu doprowadziło mnie kilka osób i to przez rzeczy, których nikt nie powiązałby ze sprzątaniem. Mateusz polecił mi jogę (tak lekko nie czułam się nigdy wcześniej), Natalia – o dziwo punktem zapalnym była nasza rozmowa o pielęgnacji i złuszczaniu kwasami i Ania, która w ostatnich rozmowach pokazała mi jak wszechstronnie można dbać o siebie i swoją kobiecość. Co zaowocowało najpierw nocnymi zakupami #zpoleceniaaniamaluje, a potem głębokimi przemyśleniami.

Dzięki tym osobom i wchodzeniu w głębszą relację z samą sobą powoli krok po kroku zaczęłam zmieniać swoje otoczenie. W mojej głowie pojawiła się potrzeba przebywania w otoczeniu osób, miejsc, przedmiotów, które chcę widzieć w swoim życiu. Kiedy po raz kolejny rozejrzałam się wokół siebie zauważyłam, że naprawdę posiadam nadmiar.

Jakby z dnia na dzień okazało się, że mam ogromne zapasy kosmetyczne i drogerii nie muszę odwiedzać przez kolejne kilka miesięcy, kwasy tak poprawiły moją cerę, że jeden niezbyt kryjący podkład jest wystarczający, reszty mogłam się po prostu pozbyć. Potem w ruch poszły książki. Kilkanaście kserówek książek, po które nie sięgnęłam od czasów studiów. Zostawiłam sobie zaledwie 3, ale ustaliłam deadline, po którego przekroczeniu bezlitośnie wylądują w koszu.

Najgorzej jednak było z ubraniami. Pierwszy przełom nastąpił w momencie, w którym wyrzuciłam swoje ulubione spodnie. Były wygodne, podobały mi się, ale stwierdziłam, że przetarcie, które się pojawiło dyskwalifikuje je nawet jako ciuch po domu, a ja zasługuję na coś lepszego. Potem mierzenie każdej pary spodni. Jak się w nich czuję, jak wyglądam, czy mogę usiąść w nich wygodnie np. po turecku (to ma znaczenie w mojej pracy i codzienności). To samo powtórzyłam z innymi częściami garderoby i odkryłam, że w mojej szafie zalega kilka toreb ubrań, których nie noszę, nie lubię i nie czuję się w nich dobrze.

W mojej szafie zawieruszyła się nawet bluza mojego ex. Nie miała dla mnie wartości sentymentalnej, trzymałam ją raczej na chłodne jesienne wieczory, choć właściwie nie wiem dlaczego, bo mam swoje ulubione otulacze, w których czuję się bardziej kobieco. Wyrzuciłam ją bez żalu, bo była dla mnie bezwartościowa – ani praktyczna, ani piękna, ani tym bardziej przydatna.

I takich rzeczy w moim posiadaniu było sporo. Książki, papiery kolorowe, rysunki, środki dydaktyczne, które nie pamiętam do czego służyły, przewodniki metodyczne, ubrania, pliki na komputerze, konta mailowe, notatniki, teczki, farby, kosmetyki. Były też kontakty z osobami, które zabierały mi energię, sprawiały, że moje poczucie własnej wartości było niskie, a ja nie czułam się dobrze.

I wydawać by się mogło, że to tylko niewinne porządki, ale zainicjowały mnóstwo zmian. Porządek w otoczeniu naprawdę układa myśli w głowie. Masz przestrzeń na wsłuchanie się w siebie, która sprzyja szczerości w kontaktach z innymi. Twoje życie zyskuje nową jakość, a ta jakość jest naprawdę dobra.

Polecam tę drogę w poszukiwaniu siebie. I nie chodzi o to, że masz mieć mało. Chodzi o to, żeby wszystko co Cię otacza, było tym, czego chcesz w swoim życiu.

Miło Cię widzieć. Rozgość się!

  • Widzę inspirację filozofią minimalizmu! 🙂 Bardzo fajny, wartościowy wpis! Czy przed porządkowaniem miałaś może styczność z Marie Kondo, lub kimś związanym z minimalizmem???

  • Już jakoś w wakacje zaplanowałam sobie, że na mój fall break (pracuję w szkole, gdzie takowy mamy) w tym roku nie planuję żadnych dłuższych wyjazdów, a ten czas przeznaczę na generlane porządki w mojej szafie, a raczej od szafy zacznę tym razem. Trochę inspiracji konmari, ale dostosowanej do mnie. I jutro zaczynam wdrożenie planu. Co ciekawe, im bliżej tego mojego wyznaczonego terminu, tym więcej nagle się pojawia tekstów wśród „mojego” blogowego otoczenia włąśnie o porządkach. Tak jak ten Twój teraz! „Wszystkie znaki na niebie i ziemie”, normalnie jakby wszechświat mnie wspierał 🙂 Strasznie fajne to uczucie 🙂 I nawet obrazek, który wypisz-wymaluj przedstawia aktualną sytuację w mojej szafie: https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/22552717_1933027040243925_2636337098151666512_n.jpg?oh=2f3cf26801f013969cf02031266a20a0&oe=5A768197
    Proszę 3mać kicuki, żeby i mi w końcu to poukładanie się udało 🙂

  • Twój wpis trafia w sedno.
    Ja ostatnim razem robiłam „czystkę” przed remontem pokoju gdzie musiałam wszystko dosłownie wszystko wynieść. Niestety ale część rzeczy schowałam na strychu „bo się przyda” i tak trwają nieruszone po dziś dzień (już prawie rok!), nie mam odwagi na razie się za nie wziąć.
    Póki co staram się w miarę kontrolować przestrzeń wokół ale odkąd mam męża i oboje mamy do dyspozycji jeden pokój jest to troche trudne. On jest totalnym chomikiem.

  • Niedawno także zrobiłam porządki w swojej garderobie i wyrzuciłam nieużywane przeze mnie rzeczy. Uwielbiam ten stan, gdy wiem, że wszystko co znajduje się w moim mieszkaniu ma swoje miejsce i przeznaczenie.