Związek życiowym celem?

-Dlaczego dajesz się tak traktować? Przecież nie pierwszy raz robi Ci taką akcję. – Powiedziałam stanowczo, kiedy siedziała obok mnie płacząc kolejny raz z jego powodu.
– I kto to mówi? – Odpowiedziała.
– Zapomniałaś, że od dłuższego czasu nikt mnie tak nie traktuje. Nie pozwalam im na to. – powiedziałam spokojnie, wytrącając jej ten argument.

Nie tylko ja i nie tylko ona dajemy traktować się źle w związku. Z dużym prawdopodobieństwem mogę stwierdzić, że choć raz w życiu, Ty też pozwoliłeś na to, aby ktoś traktował Cię źle. Przemoc fizyczna jest łatwa do rozpoznania, ale rany na psychice, choć często głębsze, są tak trudne do zauważenia. I wcale nie musisz słyszeć pod swoim adresem obraźliwych słów, często atakujący ma takie doświadczenie, że potrafi dowalić Ci pięknymi słówkami i zasłaniać swoje ataki pragnieniem Twojego dobra.
Chcę tylko Twojego szczęścia. – Ile razy Ci to wmawiał?

Od takiego oprawcy trudno odejść, bo z podkopanym poczuciem własnej wartości czujesz się źle sama ze sobą, boisz się samotności i zaczynasz wierzyć, że zasługujesz na takie traktowanie, nikt inny Cię przecież nie zechce.

Ale to nieprawda. Bo przychodzi moment, że w końcu pozbierałaś kawałki swojej duszy i wytopiłaś z nich zupełnie nowy kształt, bez rys i pęknięć. Zbudowałaś silniejszą wersję siebie. I taką Ciebie chcą mężczyźni, a Ty wśród nich wybierasz w końcu to, czego zawsze oczekiwałaś. I nie spieszysz się nigdzie. Nie musisz go zdobyć, nie musisz go posiadać, wystarczy, że masz poczucie, że on gdzieś tam jest.

Chodzisz na randki i spotykasz w końcu jego. Tego faceta zaradnego, przystojnego, z  którym dobrze Ci się rozmawia, macie podobne cele w życiu, a inne spojrzenie na pewne rzeczy sprawia, że burzliwie dyskutujecie. Siedząc na tej ławce, wyglądacie jak przekomarzający się zakochani. On proponuje kolejne spotkanie, Ty jak najbardziej chcesz to powtórzyć. Jednak Twój terminarz pokazuje wolny termin w następnym tygodniu. Proponujesz następny tydzień.
Chcesz spotykać się tylko raz w tygodniu??? – wykrzykuje on. I cały czar pryska. Szukasz świata wolnego od pretensji, więc nie spotykacie się już nigdy więcej.

W końcu pojawia się on. Siedzicie przy stoliku oglądając archiwalny numer National Geografic, zastanawiacie się,  czy Wy też spróbowalibyście jak smakuje płaszczka, a potem całą swoją uwagę skupiacie na sobie. Telefony nie istnieją, czas też nie, przez to nie dopijasz swojego smoothie, bo skupiasz się na słowach, które wypowiada. I oboje rozstajecie się tego dnia ze świadomością, że nie potrzebujecie się nawzajem, że możecie bez siebie żyć, bo oboje jesteście szczęśliwymi jednostkami, a spotykacie się i tworzycie nową jakość, bo oboje silnie tego pragniecie.

Ale mój ostatni związek tak nie wyglądał. Byłam zdana na łaskę i niełaskę pana, wiecznie byłam niewystarczająco dobra, niewystarczająco mądra, niewystarczająco posłuszna. Na początku doceniałam to co mówił, uważając, że to szczerość. Jednak z czasem  poczułam, że on próbuje mnie zmienić w kogoś kim nie jestem. Pełny makijaż w lesie, inny wzorek na hybrydach i ciągłe nalegania, że ‚gdybyś tylko jeszcze… to wyglądałabyś lepiej’. To właśnie wtedy zaczęła się wojna, próba sił. Silnie zaznaczałam swoją niezależność, wprowadzając zmiany, które mi pasują, a resztę zbywając i podkreślając kontrast między tym czego on oczekuje, a tym jaka jestem naprawdę.

Nie wytrzymał tego, a ja uzyskałam potwierdzenie, że nie zależało mu na mnie, tylko na marionetce, która zrobi dla niego wszystko. Niestety uszczęśliwianie faceta, który nie jest tego wart, nie jest moim życiowym celem.

Jednak nie zawsze taka byłam. Nie zawsze wiedziałam, że to nie związek z drugą osobą jest wyznacznikiem mojej wartości, że sztuczne tworzenie więzi, której nie ma, mija się z celem, że nawet część moich koleżanek w wieloletnich związkach jest dużo mniej szczęśliwych ode mnie – singielki.

Związek nie sprawi, że będziesz budziła się z radością, że widzisz wschód słońca, jakby on był przeznaczony wyłącznie dla Ciebie, że będziesz wpatrywała się w tęczę, że będziesz dbała o swoje ciało, jak o coś bardzo wartościowego, że wsłuchasz się w swoje potrzeby.

I o ile związki są różne i każdy rządzi się swoimi prawami, jest kilka uniwersalnych prawd, które warto stosować zawsze. Jedna z nich brzmi: jeśli jesteś nieszczęśliwy w związku i nie da się tego zmienić, spraw, żeby ten związek stał się tylko wspomnieniem.

Zapisz

Miło Cię widzieć. Rozgość się!

  • Jeśli będziesz szczęśliwa sama ze sobą, to znajdzie się ktoś idealny, zobaczysz 😉